Drug Discovery and Development – wywiad z profesorem Marcinem Kołaczkowskim o tym, jak zostać naukowcem – cz.II

Jeśli jeszcze nie przeczytałeś części pierwszej, kliknij tutaj!

CZĘŚĆ DRUGA:

– Jak przebiega rozmowa kwalifikacyjna? Czy jest sprawdzany poziom języka angielskiego?

– Nie sprawdzamy go poprzez testy, ale od samego wejścia do sali rozmowa toczy się w języku angielskim. Pytamy osobę m.in.:

  • Jakie ma dotychczasowe wykształcenie i doświadczenie?
  • Gdzie studiowała?
  • O czym pisała pracę licencjacką/ magisterską?
  • Czym się interesuje?
  • Dlaczego zdecydowała się do nas przyjść?
  • Gdzie widzi siebie po tych studiach za kilka lat?

To jest bardziej “miękka” część rozmowy. Część merytoryczną stanowi przeczytanie fragmentu publikacji branżowej. Osoba rekrutowana czyta głośno tekst, my przysłuchujemy się jej wymowie, a następnie sprawdzamy, czy go zrozumiała i na tej podstawie prowadzimy dalszą dyskusję. Nawet jeśli ktoś nie zna wszystkich branżowych pojęć, to absolutnie go nie wykluczamy. Jest to raczej pewnego rodzaju informacja zwrotna dla nas i dla niego, czego mógłby się nauczyć na tych studiach. Ważniejsze jest posiadanie language fluency (tłum. płynność językowa), niż obeznanie w nomenklaturze farmaceutycznej, ponieważ w ciągu pierwszych miesięcy jesteśmy w stanie nauczyć studentów większości słownictwa branżowego, pod warunkiem jednak odpowiednich kompetencji językowych. Najistotniejsza jest zdolność rozumienia treści słuchanych i czytanych, a także mówienia tak, aby w miarę precyzyjnie wyrażać myśli. W toku studiów prowadzony będzie oczywiście lektorat z języka angielskiego, który pozwoli studentom na pogłębienie jego znajomości oraz wyposaży ich w słownictwo tematyczne.

– Na ten moment przeważają kandydaci z Polski czy z zagranicy?

– Połowa osób, która zgłosiła się do rekrutacji to Polacy, a drugą połowę stanowią ludzie z zagranicy. Koniec końców, sami nie wiemy, kto ostatecznie się u nas pojawi, ponieważ u niektórych kandydatów spoza naszego kraju, pojawiły się pewne życiowe komplikacje, np. w postaci problemów z uzyskaniem wizy lub kłopotów z dokumentami. Z tego powodu osoby spoza Polski, a szczególnie spoza Unii Europejskiej, mają większe trudności w podjęciu studiów na naszym kierunku, chociaż każdy ma szansę zakwalifikować się na te studia bez względu na pochodzenie.

Warto przy tej okazji wspomnieć, że DDD to studia dzienne, a więc bezpłatne dla obywateli Polski i Unii Europejskiej. Pomimo tego, że są to studia anglojęzyczne.

– Na czym skupia się kierunek Drug Discovery and Development? 

– Przede wszystkim zachęcam do odwiedzenia strony internetowej kierunku (http://www.ddd.farmacja.cm.uj.edu.pl/). Tam znajduje się schemat blokowy z głównymi celami kształcenia na danym etapie oraz szczegółowy spis przedmiotów. Pierwszy semestr to ogólne wprowadzenie do tematyki leku oraz opracowywania i rozwoju produktu leczniczego. Warto tu podkreślić, że są to dwa różne terminy. Odkrywanie (discovery) to poszukiwanie substancji chemicznych o pożądanej aktywności biologicznej, zakończone wyborem tzw. kandydata (na lek). Rozwój (development) to „wyposażanie” tego kandydata w odpowiednią porcję badań umożliwiających jego rejestrację, a także opracowanie odpowiedniej formulacji produktu leczniczego. W pierwszym semestrze spotykamy się z tą wiedzą na przedmiocie Drug Discovery and Development Propedeutics (ang. propedeutics – propedeutyka; wprowadzenie do zagadnienia). Oprócz tego funkcjonuje taki przedmiot, jak Legal and Scientific basics of DDD gdzie przedstawiamy między innymi zagadnienia rejestracyjne, a także pokazujemy jak one determinują cały proces opracowywania nowego leku. W ramach tych zajęć prowadzone są także seminaria z rzecznikiem patentowym, ponieważ patentowanie jest podstawową formą zabezpieczenia własności intelektualnej w opracowywaniu produktu leczniczego, umożliwiającą jego komercjalizację. Wreszcie, w pierwszym semestrze odbywają się zajęcia z patofizjologii. Materiał częściowo powtarza się z omawianym na farmacji, w związku z czym farmaceuci mogą zaliczyć przedmiot po prostu poprzez zdanie egzaminu, niemniej jednak zalecane jest uczęszczanie na zajęcia w celu zapoznania się z angielską nomenklaturą specjalistyczną.

Drugi semestr to taka swoista “piguła nauk farmaceutycznych”, w kontekście opracowywania i rozwoju nowego leku. Część rzeczy dla farmaceutów będzie powtórką, jednakże przedmioty będą sprofilowane na badania farmakologiczne nowych substancji, czego raczej nie robi się dotąd w ramach standardowego kształcenia na studiach. Pojawi się także np. przedmiot Molecular Screening Systems, dotyczący systemów skryningowych na poziomie cząsteczkowym, biochemicznym, komórkowym. Jest też osobny przedmiot poświęcony modelom zwierzęcym różnych chorób. Tego nie jesteśmy w stanie nauczyć na farmacji, chyba że ktoś jest członkiem odpowiedniego koła naukowego. Drugi rok to wybór trzech ścieżek:

 

  • Medicinal Chemistry
  • Experimental Pharmacology
  • Model Informed Drug Development.

 

Medicinal chemistry, czyli chemia leków, absolwentom farmacji brzmi znajomo, jednak na studiach DDD będzie przede wszystkim traktowała o tym jak opracować optymalną strukturę chemiczną, rokującą udany rozwój farmaceutyczny, jak ją zaprojektować komputerowo, czy wreszcie jak ją skutecznie zsyntezować. Będziemy zwracać szczególną uwagę na zależności pomiędzy strukturą, a właściwościami fizykochemicznymi, które determinują farmakokinetykę i bezpieczeństwo kandydata na lek (ADME-Tox).

Warto zauważyć, że Experimental Pharmacology, czyli farmakologia eksperymentalna, skupia się na innych aspektach w porównaniu z klasyczną farmakologią, wykładaną na farmacji czy medycynie. W ramach tej specjalizacji będą m.in. poruszane tematy:

  • Jak efektywnie badać nowe substancje lecznicze?
  • Jakie metody badawcze stosować?
  • Jak do tego podejść metodologicznie?
  • Jakich modeli, testów używać; ich zalety, wady, ograniczenia?
  • Jakie są wymagane badania toksykologiczne oraz na którym etapie?

Model Informed Drug Development (MIDD) to strategia wspomagania rozwoju leku oparta o tworzone i stosowane w praktyce modele matematyczne. Modele opisujące zależności dawka-efekt, zjawiska biologiczne i fizjologiczne pozwalają wspomóc podejmowanie decyzji na każdym etapie prac. Obejmuje to zarówno ocenę wpływu organizmu na lek (farmakokinetyka), jak i leku na organizm (farmakodynamika). Budowa modeli zaczyna się już w fazie badań przedklinicznych i trwa przez cały proces wraz z pojawiającymi się kolejnymi danymi, odgrywając coraz większą rolę w optymalizacji planowania i prowadzenia badań klinicznych. Aktualnie dopuszczonych jest już ponad sto leków, zawierających w swojej dokumentacji rejestracyjnej dane opracowane w myśl koncepcji MIDD, która jest aktywnie wspierana przez najbardziej opiniotwórczą agencję regulującą rynek farmaceutyczny – amerykańską FDA.

– Czy absolwent farmacji ma potencjalnie łatwiej ze względu na pokrywanie się pewnych przedmiotów?

Wydaje mi się, że absolwent farmacji, jeśli dobrze przepracuje te dwa lata, może mieć lepsze kwalifikacje w porównaniu z absolwentem innego kierunku, gdyż już „na wejściu” posiada sporą wiedzę na temat leku. Może skupić się na nowych informacjach i wcześniej zaangażować się do projektów przy naszych grupach badawczych. Absolwenci innych kierunków w tym samym czasie muszą uczęszczać na specjalnie przygotowane dla nich kursy, mające ułatwić im wejście w tematy stricte farmaceutyczne (bloki Chemical/Biological Basics of Pharmaceutical Sciences).

– Czy uczelnia musiała specjalnie przygotować zaplecze, czy była przygotowana na ten kierunek? Jaki jest wkład firm zewnętrznych?

– Cała ironia polega na tym, że my jesteśmy świetnie przygotowani do prowadzenia tego typu studiów, ponieważ cała naukowa działalność Wydziału jest związana z różnego rodzaju eksperymentalnymi pracami nad lekiem. Duża ich część to opracowywanie nowych substancji, będących “kandydatami” na leki. Na co dzień na uczelni pracujemy bardziej jako naukowcy, niż osoby mające związek z branżą apteczną. Warto zwrócić uwagę chociażby na nasze prace magisterskie. Osoby na 5 roku, w ramach pracy magisterskiej, syntezują nowe związki, badają ich aktywność, farmakokinetykę. Zatem jesteśmy bardzo dobrze przygotowani. Warto tu podkreślić, że jako Wydział jesteśmy liderem w skali Polski, jeśli chodzi o liczbę grantów poświęconych opracowywaniu nowych substancji aktywnych biologicznie. Doszliśmy w końcu do wniosku – “Zacznijmy uczyć o tym, co robimy!”. Dlaczego wiedza o opracowywaniu i rozwoju nowych substancji leczniczych ma być ograniczona do magistrantów i doktorantów, względnie do kół naukowych i fakultetów?

Nawiązując do drugiej części pytania, na ten moment współpracujemy z trzema podmiotami gospodarczymi obecnymi na rynku farmaceutycznym. Są to firmy Adamed i Selvita oraz Instytut Farmaceutyczny. Udział firm to przede wszystkim pomoc w opracowaniu programu tak, aby wymagania jak najbardziej zaspokajały potrzeby rynku pracy. Co z tego, że będziemy produkować mądrych, wykształconych absolwentów, jeśli nigdy wcześniej nie spotkają się z prawdziwą pracą? Jeżeli będą musieli te umiejętności nabywać od początku w miejscu zatrudnienia? Do roli partnerów należy „urealnienie” tych studiów. Przedstawiciele firm będą u nas wykładać. Staramy się, aby i program, i kadra edukacyjna były jak najlepiej dobrane. Mamy ambicje, aby wszystkie zajęcia rozpoczynane były od informacji, po co student to robi, aby zobaczyć praktyczne zastosowanie danych ćwiczeń. Wykłady będą też prowadzone przez osoby z branży, np. zajęcia z własności intelektualnej będzie prowadził rzecznik patentowy z jednej z warszawskich kancelarii. Do tego wszystkiego, nasi partnerzy obiecali nam zapewnić po kilka miejsc stażowych dla najlepszych studentów. Wspólnie z Partnerami planujemy 3-miesięczne płatne staże między pierwszym a drugim rokiem, a także możliwość wykonania pracy magisterskiej w firmie.

– Jaką możliwość pracy mają absolwenci tego kierunku? Czy rodzimy rynek farmaceutyczny poszukuje kandydatów o takim profilu, czy też może większa jest szansa na znalezienie odpowiedniego stanowiska za granicą?

– I tak, i tak. Zdecydowanie w Polsce jest bardzo duży rynek produktów leczniczych, przy czym w większości są to prace nad lekami generycznymi. Nota bene są one o wiele bardziej skomplikowane, niż to się wydaje przeciętnemu człowiekowi. Nie wystarczy bowiem „wziąć proszek i zapakować go w tabletkę”. To skomplikowany proces, a więc i rynek w tym zakresie jest bardzo rozwinięty. Poza tym, wiele firm zagranicznych robi u nas badania. Istotnym elementem, o szczególnym znaczeniu przyszłościowym, jest rodzimy sektor pharma-biotech, który dziś jest jeszcze niewielki, ale bardzo innowacyjny. Być może właśnie nasi absolwenci pomogą mu się rozwinąć? (uśmiech)

Jeżeli natomiast ktoś bierze pod uwagę mobilność, to ofert pracy, także w innowacji, może być znacznie, znacznie więcej. Za granicą spotkamy bowiem więcej firm, które zajmują się nowym lekiem „od początku do końca”. Praca nad lekiem to też różne instytucje badawcze, uczelnie… Trzeba jednak pamiętać, że konkurencja jest bardzo duża, więc solidne, realne wykształcenie może mieć kolosalne znaczenie.

Reasumując, warto myśleć śmiało i nieszablonowo! Trzeba w to włożyć sporo wysiłku, ale jak powiedział Dr Mark Murcko, Chief Technology Officer w firmie Vertex Pharmaceuticals „There really aren’t any problems that are more complicated, or more satisfying from a human perspective, than producing novel medicines”. (uśmiech) Tak więc, zapraszamy!

 

Dr hab. Marcin Kołaczkowski, prof. UJ – prodziekan ds. strategii i rozwoju Wydziału Farmaceutycznego UJ CM.

 

Opracowanie: Patrycja Bojdo, Mateusz Kozłowski.

©  Polskie Towarzystwo Studentów Farmacji  2019

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?

Ta strona używa plików cookie. Więcej informacji

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij