Moja Pasja – Golf

Sport i aktywny tryb życia to, zwłaszcza w ostatnim czasie, bardzo popularne i modne zagadnienia. Jogging, siatkówka, pływanie, piłka nożna – te dyscypliny są wszystkim dobrze znane z autopsji. Ale golf? Większość kojarzy z Tigerem Woodsem oraz ze sportem dla bogaczy, którzy relaksują się wbijając piłeczkę do dołka, jednocześnie prowadząc rozmowy biznesowe. W rzeczywistości wygląda to jednak zupełnie inaczej. Jak? Opowiada zapalony golfista, laureat Mistrzostw Polski w golfie, Karol Szpejda.

Nazywam się Karol Szpejda i jestem studentem drugiego roku farmacji na Uniwersytecie Medycznym w Łodzi. Kierując się głosem moich kolegów, koleżanek i własną chęcią promocji aktywności fizycznej, chciałbym przybliżyć wam moją pasję, mój sport – GOLF.

Na wstępie zacznę od tego, co w naszym kraju nurtuje większość ludzi w odniesieniu do tej dyscypliny sportu – pieniądze. Uwierzcie mi, to nie są kwoty przewyższające wypad na narty w zimę bądź trenowanie sportów typu tenis, jazda konna (wliczając oczywiście koszt sprzętu, zajęć, trenerów etc.).

Opowiem Wam w takim razie, skąd w moim życiu wziął się golf!

W mojej rodzinie od zawsze bardzo duże znaczenie miał sport. Każdy był aktywny fizycznie. Zawsze padało pytanie: „A co ze sportem? Ćwiczysz?” I tak się zaczęło… Od małego reprezentowałem moje szkoły w takich dyscyplinach jak pływanie, koszykówka, siatkówka, lekkoatletyka na arenie wojewódzkiej. Odkąd mój starszy brat zaczął poważnie trenować siatkówkę, chcąc mu dorównać, zapisałem się do klubu. Lata treningów, hektolitry wylanego potu, aż w końcu osiągnąłem Mistrzostwo Warszawy – miasta, w którym się wychowałem. Wtedy dotarło do mnie, że niestety moje warunki fizyczne (181cm wzrostu) nie pozwolą mi na uprawianie tej dyscypliny na takim poziomie, jaki sobie wyobrażałem. Byłem zły, że coś niezależnego ode mnie pozbawia mnie szansy rywalizacji. Zostawiłem to, ale wiedziałem, że nie mogę stracić miłości do sportu.

I wtedy nastąpił przełom! Kilka miesięcy minęło, przyszedł maj i ogólnopolski dzień golfa. Dzień, w którym na wszystkich polach golfowych w Polsce KAŻDY może przyjść i całkowicie za darmo spróbować swoich sił w tej pięknej dyscyplinie. Zadanie miałem ułatwione, bo najbliższe i nawiasem mówiąc najstarsze w Polsce pole golfowe znajduje się dwa kilometry od mojego domu rodzinnego w Rajszewie pod Warszawą. Wybrałem się wraz z rodzicami i spróbowałem. Od pierwszego udanego zamachu i tego uczucia, że dobrze uderzasz piłkę (a uwierzcie mi, to nie jest takie łatwe jak się wydaje) zakochałem się! Chciałem tylko więcej i więcej! Zmieniałem kije, żeby uderzać dalej! Spędziłem resztę dnia na driving range’u1 bo tak się wciągnąłem. Dostrzegł mnie wtedy mój obecny trener i bardzo dobry przyjaciel, który od razu zachęcił mnie do zapisania się na kurs na zieloną kartę2. Po udanym szkoleniu, zważywszy na moje chęci i dobre przygotowanie fizyczne, trener od razu zachęcił mnie do dalszych treningów. W dużym skrócie spędziłem na polu golfowym wiele miesięcy poświęcając się rozwojowi sylwetki, poprawnej postawie, dynamice swingu3 i obniżaniu handicapu4 – na byciu lepszym graczem.

Zapisałem się na pierwszy tour5 – dla początkujących. Ponieważ całe dnie ciężko pracowałem na treningach, udało mi się wygrać większość turniejów serii i zabrać trofeum do domu. Potem kolejny tour – tym razem sponsorowany przez dwie duże firmy golfowe.

Pomimo wielu zwycięstw w pojedynczych turniejach niestety przegrałem w finale serii. Wiedziałem, że muszę trenować więcej i intensywniej. Przyświecał mi jeden cel – Mistrzostwo Polski.

I nadszedł ten moment – Mistrzostwa Polski… Trzy dni starań na trzech podwarszawskich polach golfowych, 54 rozegrane dołki, łącznie 12 godzin grania, około 250 uderzeń, każde na miarę zwycięstwa i osiągnąłem to! Zostałem Mistrzem Polski w swojej kategorii handicapowej i czułem, że to wszystko miało sens! Te godziny na hali grając w siatkówkę, pływając na basenie – to wszystko umożliwiło mi osiągnięcie tak znaczącego tytułu sportowego. Byłem dumny. Moje zdjęcie i krótki wywiad zamieszczono na stronie Polskiego Związku Golfa. Dostałem się do reprezentacji mojego klubu golfowego. Pod Szczecinem grałem w Drużynowych Mistrzostwach Polski Juniorów.

Mógłbym opisywać godzinami te wszystkie wyjazdy, ilość pól na jakich grałem i cudowne chwile jakie przeżyłem, ale przejdźmy do sedna. Postaram się przybliżyć Wam tę dyscyplinę!

Golf to wspaniały sport, przywrócony do programu Igrzysk Olimpijskich i dysponujący ogromnym budżetem finansowym. Zapytacie pewnie: „Dlaczego?”. Otóż pamiętajmy, że w golfa gra na świecie ponad 160 milionów ludzi! W porównaniu do około 5 tys. polskich graczy – to imponujący wynik. W Anglii, Irlandii, Szkocji dzieci grają w golfa na W-F’ie. Jest to również sport pokoleniowy. Może w niego grać 5 latek i 70 letni staruszek. Niezależnie od tego, czy więcej ważysz, czy może jesteś niski – możesz równać się z najlepszymi! Uderzenie największym kijem na 250 metrów jest równie cenne jak muśnięcie piłki, żeby wpadła do dołka. Na karcie wyników liczy się tylko ilość uderzeń. Aby coś osiągnąć musisz być skupiony przez cały czas trwania rundy, tj. około cztery godziny, 8 kilometrów spaceru i 80 uderzeń (średnio). Jedna pomyłka kosztuje Cię bardzo dużo, a złe oszacowanie odległości może poskutkować piłką w wodzie, lesie bądź poza terenem pola golfowego, co niesie za sobą karę i stracone uderzenia. Jak bym opisał golf?

Zacznijmy od podstaw. Gracz golfa to… golfista! Uwierzcie mi, spotkałem się z określeniami typu „golfiarz” – irytujące. Grając na polu golfowym zobowiązani jesteśmy do posiadania koszulki z kołnierzykiem typu polo. Wynika to z etykiety i ogólnego poszanowania dla tej dyscypliny. Zawodnicy o statusie PRO, do czego wrócę, zobowiązani są do posiadania długich spodni niezależnie od pogody. Golfiście podczas rundy może towarzyszyć caddie, w Polsce określany jako „ten, co mu kije nosi”. W rzeczywistości jest to po prostu trener. Każdy dobry golfista konsultuje każdy swój następny ruch ze swoim caddie, a ten służy mu radą dotyczącą wyboru kija, stopnia nachylenia podłoża, budowy greenu, warunków atmosferycznych. Jest to osoba nieoceniona. Wielokrotnie ratuje swojego gracza z opresji, nadaje wiele spokoju do gry. Wtrącę tylko, że caddie pobiera w zależności od umowy procent od wygranej i tym sposobem caddie Tigera Woodsa w swoim czasie był najbogatszą osobą w Australii – ten, co kije nosi. Zawodnik posiada jedną rękawiczkę na ręce wspierającej (dla praworęcznego jest to lewa dłoń), stosowana jest do poprawy chwytu. Buty zaopatrzone są w specjalne kolce, które na trawie zapewniają lepszą stabilizację. Golfista według reguł podczas turnieju w torbie może posiadać 14 kijów (te dzielimy na irony, woody i putter). Nazwy wywodzą się kolejno od tradycyjnej żelaznej oraz drewnianej konstrukcji. Aktualnie są to stopy różnych metali albo kompozyt. Kije różnią się od siebie przede wszystkim stopniem nachylenia. Driver (największy kij w torbie o dużej główce) pozwala najlepszym na posyłanie piłki na około 300 metrów. Putter jest prostopadły do podłoża, ponieważ jego zadaniem jest potoczenie piłki do dołka.

Czym jest status gracza?

Całą moją karierę byłem amatorem według zasad golfowych. Nie oznacza to stopnia zaawansowania, lecz fakt, że amator nie pobiera żadnych korzyści finansowych z tego sportu. Może otrzymywać stypendia i być wspieranym przez różne instytucje (nie sponsorów), lecz żaden turniej amatorski nie daje wygranej pieniężnej. Status PRO to nic innego jak zrzeknięcie się statusu amatora. Otrzymujemy możliwość pobierania nagród pieniężnych kosztem samofinansowania tj. wpłaty składek, wpisowych na turniej. Wniosek nasuwa się sam. Najlepszy amator mógłby śmiało konkurować z najlepszym zawodowcem. Przejdźmy do samej gry. PAR (Professional Average Result) – bardzo ważne określenie w golfie, z którym muszę Was zapoznać. Pole PAR72 oznacza, że średni rezultat zawodowca to 72 uderzenia na 18 dołków. Dołki podzielone są na 3 typy: PAR3, PAR4, PAR5. Ilość uderzeń wyliczona jest w następujący sposób: Dołek PAR4 (około 440metrów), w dwóch uderzeniach musimy znaleźć się na greenie6, a następnie 2 uderzeniami puttera umieścić piłkę w dołku. PAR3 (około 200 metrów) analogicznie 1 uderzenie, 2 możliwe putterem itd.

Tutaj warto na chwilę się zatrzymać. Ilość uderzeń podyktowana jest w dużym skrócie sumą uderzeń putterem, więc jest to najważniejszy kij w torbie. Mówi się, że zawodowiec zarabia właśnie tym kijem. Zachęcam Was do próby umieszczenia jednym uderzeniem piłki w dołku z odległości ośmiu metrów na pochylonym greenie dodatkowo na spadku – co oznacza, że piłka tocząc się w dół będzie przyspieszała i skręcała. Gram w golfa sześć lat i uwierzcie mi, to strasznie trudne! Póki co, dla Was oglądanie golfa kojarzy się zapewne ze śledzeniem trudno zauważalnej piłki, która i tak przecież ląduje blisko flagi. Najlepszy gracz zaraz pewnie trafi do dołka, wygra turniej i zabierze do domu kolejną, ogromną sumę pieniędzy. Dla mnie to emocje, bo wiem, ile spokoju, pracy i precyzji kosztowało go takie uderzenie, ile czynników przeanalizował i dlaczego tyle wygrał. Jeśli nie spróbujecie sami, nigdy nie docenicie tego sportu w telewizji.

Czy znacie sport, w którym za każdym razem zmienia się plac gry? Golf! Piłkarze grają na jednowymiarowym boisku. Siatkarze, koszykarze obowiązkowo pod zadaszeniem. W golfie mamy mnóstwo różnych pól, jedne są płaskie bez drzew jak pustynia, drugie wyglądają jak park krajobrazowy, a trzecie to krótkie wąskie pola parkowe. Na każdym z nich gra się inaczej. Wielokrotnie gracze decydują się tylko na grę na polu parkowym, gdyż kompletnie nie potrafią przyzwyczaić się do silnego wiatru i twardego podłoża na polu typu links, gdzie piłka po wylądowaniu leci 20 metrów dalej ze względu na twardą nawierzchnię. Wpływ pogody? Rano może być zimno i gramy w kurtkach po czym się przejaśnia, żeby zdjąć wszystko z siebie i ponownie nałożyć, bo zaczęła się ulewa. Nie przekładamy turnieju na później, gra toczy się dalej. Każdy przecież miał takie same warunki gry w danym czasie.

 

Pomimo długości artykułu.. . nie udało mi się przekazać nawet połowy informacji, jakimi chciałem się z Wami podzielić. Mam nadzieję, że zmieniłem choć trochę Wasze podejście do tego sportu i być może ktoś z Was zainteresuje się trochę moją dyscypliną. Zapraszam Was do wspólnej dyskusji, zadawania pytań i – mam nadzieję – do zobaczenia na polu golfowym!

1Driving range – strzelnica golfowa. Miejsce w którym wykupujesz koszyk specjalnych piłek i trenujesz uderzenia.
2Zielona karta – dokument poświadczający znajomość podstaw golfa, dzięki któremu możesz wejść na pole golfowe.
3Swing – zamach golfowy. Indywidualny dla każdego zawodnika, kształtowany według ogólnych reguł gwarantujących poprawne uderzenie.
4Handicap – „wyrównanie szans”. Ilość dodatkowych uderzeń na polu golfowym świadcząca o poziomie gracza. Im niższy tym lepiej. Można osiągnąć handicap scratch, który oznacza odjęcie uderzeń.
5Tour – cykl turniejów golfowych, w których zbierane są punkty. Kończy się turniejem finałowym, pod koniec którego wybierany jest zwycięzca na podstawie sumy zebranych punktów.
6Green – jasnozielony, krótko przystrzyżony teren wokół dołka.

Karol Szpejda – student II roku farmacji Uniwersytetu Medycznego w Łodzi oraz Koordynator ds. IT oddziału PTSF w Łodzi. Na golfie i siatkówce jego przygoda ze sportem się nie kończy – jest również ratownikiem wodnym, instruktorem narciarstwa, pływał w klubie sportowym, posiada patent nurka oraz żeglarski. W sporcie najbardziej ceni sobie możliwość przekazania pasji innym. Oprócz aktywności fizycznej jego hobby jest również gra na gitarze elektrycznej.

Opracowanie: Małgorzata Grabowska

©  Polskie Towarzystwo Studentów Farmacji  2018

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?

Ta strona używa plików cookie. Więcej informacji

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij