Moja Pasja – Karciane sztuczki

Od dziecka jesteśmy wprowadzani w świat baśni i magii. Każdy z nas choć raz chciał  posiadać jakąś nadzwyczajną umiejętność, umieć czarować, latać lub być niewidzialnym. Okazuje się, że jest to całkiem wykonalne. Stefan Pacek powiedział kiedyś: „Niemożliwość – to tylko możliwość, której nie możemy pokonać”. Pokonywanie rzeczy niemożliwych jak i własnych granic opisuje Filip Kloc, student farmacji na Śląskim Uniwersytecie Medycznym oraz członek oddziału PTSF w Sosnowcu.

Studia na farmacji wymagają dość dużo pracy, a wszelkie zaniedbania (jak dobrze wiemy) są szybko egzekwowane przez prowadzących zajęcia. Jeżeli poza nauką nie znajdziemy odskoczni, to prędzej czy później się wypalimy. Pasja, hobby, zainteresowania – to jest coś, co szczególnie pomaga w zrelaksowaniu się, jak również uczy nas dobrej organizacji i zarządzania czasem. Dlatego już na pierwszym roku postanowiłem znaleźć zajęcie, które wypełni mój wolny czas. Nie musiałem długo szukać.

Wszystko zaczęło się tak naprawdę od obejrzenia filmu o iluzjonistach, który ma niezbyt zaskakującą nazwę, a mianowicie „Iluzja”. W tym filmie nie tyle zainspirowała mnie fabuła, co same sztuczki karciane. Postanowiłem się w tym sprawdzić. Znalazłem stare karty w pojemniku stojącym na szafie, odpaliłem Youtube i zacząłem szukać poradników.

Jak zawsze należało zacząć od podstaw i tak, jak to zazwyczaj wygląda w rzeczywistości – od teorii, np. sposobu ułożenia kart w dłoni, chwytania pojedynczej karty, różnych sposobów tasowania oraz przede wszystkim sztuki odwracania uwagi. Pierwsze próby były na tyle niezdarne, że wymagało to zakupu następnej talii. Kolejne dwa tygodnie minęły na szukaniu przez internet kolejnego decku. Tak zaczęło się hobby uzupełniające – czyli zbieranie różnych talii kart. Kolekcja jest jak na razie mała, ale znajdują się już tam decki między innymi z Korfu, Wiednia, czy ze Stanów Zjednoczonych, o standardowych rozmiarach czy w formacie A5, od znanych firm produkujących karty jak „Bicycle” czy też zaprojektowane przez polskiego iluzjonistę.

Zanim pokazałem efekty swojej pracy musiałem każdy pojedynczy trick opanować do perfekcji. Nagrywałem się telefonem, następnie minuta po minucie szukałem w jaki sposób mogę udoskonalić prezentowanie sztuczki i tak w kółko, póki nie uzyskałem zadawalającego mnie efektu. Z dnia na dzień szło mi coraz lepiej, więc postanowiłem pokazać to znajomym. Na jednej z imprez wyciągnąłem karty i bez specjalnego wprowadzenia zacząłem swój bardzo amatorski pokaz. Reakcja przyjaciół przerosła moje oczekiwania. Oczywiście nie wszystko wyszło tak jak chciałem, ale po wyrazach twarzy stwierdziłem, że może warto zostać przy kartach trochę dłużej.

W taki sposób spędzałem kolejne wieczory na nauce iluzji karcianej, ucząc się kolejnych numerów, budowania historii wokół nich oraz oczywiście autoprezentacji. Jak już opanowałem jakąś umiejętność, szukałem wszędzie możliwości, aby je przetestować. Czy to wśród znajomych, przyjaciół, rodziny czy po powrocie na studia, prezentowałem je swoim kolegom i koleżankom z grupy. W ten sposób karty stały się nieodzownym elementem spotkań ze znajomymi. To, czy dobrze coś się zrobiło, czy też jednak nie było to dopracowane, można wyczytać z reakcji publiczności. Dzięki niej dowiadujemy się, czy opanowaliśmy daną technikę do perfekcji.  W trakcie nauki iluzji kupiłem kurs, oglądałem i czytałem wywiady z profesjonalnymi magikami tudzież po prostu obserwowałem, jak przechodnie na ulicy na moment potrafią uwierzyć w magię. Poza iluzją postanowiłem opanować podstawowe techniki Cardistry – niemagiczne sztuczki karciane, aby w bardziej efektowny sposób się prezentować.

Reakcje ludzi, uśmiechy, okrzyki zdziwienia czy ciągłe pytania „Jak to zrobiłeś?” – to jedne z wielu powodów, dla których nadal chcę się w tym rozwijać. Sprawianie radości innym ludziom dodaje mi kolejnych zastrzyków energii a co za tym idzie – pomaga mi to zarówno w swoim hobby jak i w codziennych zmaganiach z farmacją. Połączenie mojej pasji ze studiami nie wydaje się trudne – i tak naprawdę nie jest. Wystarczy systematycznie ćwiczyć i dopracowywać szczegóły, ponieważ w iluzji tak jak i w większości spraw liczy się jakość a nie ilość.

Filip Kloc – student III roku farmacji Śląskiego Uniwersytetu Medycznego, członek PTSF Oddział Sosnowiec. Uwielbia podróżować  i oglądać seriale, a jego ogromną fascynacją jest Nowy Jork.

 

Opracowanie: Arkadia Ciepłuch

 

©  Polskie Towarzystwo Studentów Farmacji  2018

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?

Ta strona używa plików cookie. Więcej informacji

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij