Moja pasja – Racketlon

Wakacje – najlepszy czas na rozwijanie własnych pasji oficjalnie rozpoczęty! Tym razem w serii moja pasja, przychodzimy do Was z nietypową dyscypliną – racketlonem. Sport narodził się w Finlandii, a duży wpływ na jego rozwój mieli Szwedzi. Forehandy, backhandy, slajs’y i volley’e to nieodłączne elementy współzawodnictwa, które tutaj, należy mieć opanowane do perfekcji. Co jeszcze w rackeltonie jest wyjątkowego i niepowtarzalnego? O tajnikach sportu opowie Paweł Bakun – sekretarz poznańskiego oddziału PTSF.

Od kiedy sięgam pamięcią interesowały mnie sporty rakietowe. W wieku 7 lat, po raz pierwszy wziąłem do ręki rakietę tenisową, od razu poczułem, że to sport dla mnie. Dzięki temu, że w moim mieście znajduje się bardzo dużo kortów tenisowych miałem możliwość spędzenia znacznej części czasu wolnego „na mączce”. Taki już mój los – kiedy większość znajomych „haratała w gałę” na Orliku, ja ćwiczyłem forehandy, backhandy, slajs’y i volley’e. Niedługo po tym jak zacząłem grać w tenisa, w moim życiu pojawił się kolejny sport rakietowy, który jak się okazało, pochłonął mnie jeszcze bardziej niż tenis. Mowa o badmintonie[1]. W przeciwieństwie do tenisa, w badmintona grałem znacznie bardziej „na poważnie”. Przez jakiś czas miałem nawet licencję zawodniczą Polskiego Związku Badmintona i jeździłem na zawody ogólnopolskie. Cały czas czułem jednak pewien niedosyt. Wiedziałem, że mam predyspozycje do sportów rakietowych i nie do końca je wykorzystuję. Gdy pewnego dnia, po raz pierwszy usłyszałem o Racketlonie [2] oczy mi się zaświeciły. Mimo, że w tamtej chwili byłem po zaledwie jednym treningu squasha, a mój tenis stołowy nie stał na najwyższym poziomie – postanowiłem spróbować. Zdawałem sobie sprawę z tego, że pierwszy start raczej nie będzie spektakularnym sukcesem, ale coś w środku mówiło mi, że to dobra droga.

Skończyłem na 15 miejscu, wygrywając tylko jeden mecz z czterech. Nie triumfowałem, lecz i tak czułem, że ten sport do mnie pasuje – wykorzystuje moją wszechstronność. Po turnieju zacząłem regularnie chodzić na squasha, trenować z większym zapałem badmintona i tenisa. Ustaliłem sobie cel: Mistrzostwo Polski w kategorii U21.
Pierwsze mistrzostwa, na które pojechałem odbyły się w Częstochowie, 2 lata temu. Zająłem wtedy II miejsce w kat. U21 i dodatkowo III miejsce w kategorii OPEN B. Wielki sukces! Nigdy wcześniej nie stałem na podium Mistrzostw Polski. To wspaniałe uczucie. Zajęcie II miejsca nie było jednak spełnieniem wszystkich marzeń. Głównym celem, jaki sobie wyznaczyłem, było przecież mistrzostwo, a nie vice-mistrzostwo.

Listopad 2016. Rok po Mistrzostwach w Częstochowie mam okazję walczyć o wymarzony tytuł w Poznaniu, czyli na własnym gruncie. Turniej trwa jak zwykle cały dzień. Zaczynamy gry ok. 9 a kończymy ok. 21. Zmęczenie czuć zarówno w ciele jak i w głowie. Kochane rakietki, po całym dniu grania ciążą niczym podręcznik do chemii leków. Zmęczenie musi jednak ustąpić bo do głowy dociera TA myśl. Zwycięstwo! Wymarzony cel został osiągnięty!

Moja historia pokazuje, że marzenia się spełniają. Trzeba tylko mocno wierzyć, że wszystko jest możliwe i odnaleźć w życiu coś dla siebie – coś, w czym czujemy się dobrze i do czego mamy predyspozycje. Dalej pozostaje jedynie ciężka praca (przyjemna gdy robi się to co się lubi) oraz duma i radość z osiąganych wyników.

Jako student farmacji i członek PTSF Poznań odnajduję wiele podobieństw między życiem na uczelni a sportem. W obu obszarach trzeba skupiać się na zagadnieniach, które nas wyjątkowo interesują, ustalać sobie cele i je realizować. Motywacją do takiego rozwoju w sporcie mogą być turnieje i tytuły, na studiach natomiast konferencje naukowe czy publikacje. Mi udało się zrealizować postawiony 3 lata temu cel, czego i Wam życzę 🙂

Podziękowania:
Miastu Puszczykowo, członkom klubu PTS Puszczykowo (trener Jakub Janaszek), członkom sekcji tenisa ziemnego i squasha UMP (trener Hubert Loewenau), Rodzicom, Kibicom.

Przypisy:
[1] Badminton – jeśli ktoś po przeczytaniu tego tekstu jeszcze raz powie bagbinton, bambington, bagminton… to będę to traktował jako osobistą porażkę dydaktyczną.
[2] Racketlon – dyscyplina sportowa, w której skład wchodzą 4 subdyscypliny: tenis stołowy, badminton, squash, tenis ziemny. Mecz między dwoma zawodnikami polega na rozegraniu po jednym secie (do 15 lub 21 punktów) w każdej z 4 subdyscyplin. Kolejność gier jest następująca: tenis stołowy, badminton, squash, tenis ziemny. Wygrywa ten zawodnik, który w całym spotkaniu (4 sety) uzbiera więcej punktów.

Paweł Bakun – Student III roku farmacji na UM w Poznaniu, Sekretarz poznańskiego oddziału PTSF

Opracowanie: Paulina Kruk

©  Polskie Towarzystwo Studentów Farmacji  2017

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?

Ta strona używa plików cookie. Więcej informacji

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij