Moja pasja – taniec

Słyszeliście kiedyś historię chemika dr Dawida Głowackiego? Mianowicie – „dr Głowacki wybrał się na koncert muzyki Haendla. Słyszane dźwięki – jak sam później mówił – napełniły go taką energią, że wstał, zaczął gestykulować i zachęcać innych, aby też dali się porwać muzyce. Niestety fascynującego koncertu nie wysłuchał do końca, bo z sali koncertowej… wyprosiła go ochrona. Później wyjaśniał, że choć może rzeczywiście złamał przyjęte reguły, to energia muzyki Haendla była dla niego tak silna, że nie mógł się powstrzymać.” Myślę, że każdemu z nas takie uczucie jest znajome, a szczególnie wszystkim tancerzom. Dziś, czas na przedwakacyjny wpis z serii „Moja pasja”. O swojej miłości do tańca, opowie Michalina Zawierzyńska z PTSF Poznań.*

Kiedy ludzie pytają mnie czym się zajmuję, a ja odpowiadam, że studiuję farmację, wielu ludziom przychodzi na myśl biały fartuch, jako nieodłączny atrybut farmaceuty. Mało osób jednak wie, że zanim zagościł on w mojej szafie na stałe, wcześniej dominowały w niej dresowe spodnie z „krokiem” do kolan- czyli obowiązkowy element wizerunku hip-hopowej tancerki.

Swoją przygodę z tańcem rozpoczęłam jeszcze jako dziecko – w wieku 4 lat w szkole Ruchu i Tańca „Kontrast”. Jeszcze nie miałam wtedy pojęcia, że przez kolejne 14 lat sala treningowa stanie się moim drugim domem. Na początku była to dla mnie czysta zabawa i możliwość wyładowania nadmiaru energii, dopiero z czasem taniec stał się odskocznią od codziennych trosk i zmartwień oraz moją największą pasją.

 

Przez te wszystkie lata miałam okazję spróbować wielu technik tanecznych, od baletu i klasyki w najmłodszych latach, przez jazz i disco-dance, aż po ukochany przeze mnie hip-hop i wszystkie jego odłamy: nastrojowy i sentymentalny newstyle, energiczny Hi Def, po którym bolą wszystkie mięśnie ciała, czy crump, w którym można bez problemu wyładować złość. To właśnie dzięki temu urozmaiceniu form i możliwości wyrażenia emocji, taniec na stałe zagościł w moim sercu.

Kolejnym istotnym powodem dla którego pokochałam taniec, są ludzie z którymi miałam okazje tańczyć przez te wszystkie lata. Spędziłam z nimi setki godzin i przeżyłam piękne chwile mojego życia. Jako formacja (grupa tancerzy pow. 7 osób) udało nam się zdobyć m.in.:

  • I miejsce w Otwartych Mistrzostwach Polski – Wrocław 2008
  • tytuł laureatów w XI Ogólnopolskim Festiwalu Zespołów Tanecznych Dzieci i Młodzieży – Gorzów 2009
  • dwa razy III miejsce na Ogólnopolskim Turnieju Tańca Nowoczesnego – Włocławek 2008 i 2009
  • Srebrny Maniak – Poznań Dancemania 2009 i inne

Z perspektywy czasu dostrzegam, że taniec to nie tylko trening ciała i szkolenie wielu trudnych sekwencji ruchowych, ale przede wszystkim ćwiczenie charakteru.

 

Taniec to ogromna waga przywiązywana do detali – zwłaszcza w formacji, kiedy przez godzinę ćwiczy się jeden krok, żeby był wykonywany perfekcyjnie i synchronicznie przez wszystkich. To właśnie taniec nauczył mnie cierpliwości (która teraz jest tak przydatna przy uczeniu się kolejnych nazw leków na pamięć).

Taniec to nauka pokory, zwłaszcza kiedy mimo kilkunastu godzin treningów tygodniowo, litrów wylanego potu i oddanego serca – na turnieju okazuje się, że Wasz wysiłek nie wystarczył aby wygrać, bo jednak były drużyny, które przygotowały się lepiej. To także duża dawka samodyscypliny, tak bardzo potrzebnej, aby nie odpuścić i na kolejne zawody pojechać z jeszcze większą motywacją.

„Taniec jest interpretacją wolności, interpretacją siły oraz wartości. Interpretacją osobowości i szczęścia. Jest lustrzanym odbiciem naszego wnętrza”

Jednak przede wszystkim taniec to emocje. Adrenalina, kiedy wchodzisz na scenę i czujesz na sobie wzrok setek ludzi – trenera, jury, rywali i Waszych kibiców. Panika – kiedy czekając na muzykę masz wrażenie, że przecież nie pamiętasz żadnego kroku i zaraz potem ulga, bo kiedy słyszysz pierwsze jej dźwięki Twoje ciało reaguje automatycznie i wszystko już wiesz. Ogromne poczucie szczęścia i satysfakcji, kiedy się Wam udaje i kiedy z ludźmi, z którymi na ten sukces zapracowałeś stoicie na podium i macie w oczach łzy wzruszenia, bo spełniają się wasze marzenia.

Dlatego choć nie tańczę już na „pełen etat”, to kiedy tylko mam trochę wolnego czasu, wskakuje w moje dresy i ruszam na parkiet!

Michalina Zawierzyńska – studentka III roku farmacji, obecnie skarbnik PTSF Poznań. Optymistka, która stara się w życiu cieszyć z codziennych, najmniejszych przyjemności i nie przejmować się rzeczami, na które nie ma wpływu

* Cytat ze wstępu pochodzi z artykułu „Gdy uszy słyszą Haendla, a ciało podpowiada Sex Pistols”  (www.naukawpolsce.pap.pl)

Opracowanie: Paulina Kruk

©  Polskie Towarzystwo Studentów Farmacji  2017

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?

Ta strona używa plików cookie. Więcej informacji

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij