Moja pasja – West Coast Swing

Sama nazwa przywodzi na myśl coś bardzo klimatycznego, nietuzinkowego –  taki właśnie jest West Coast Swing, ale zaraz zaraz… nie zdradzam szczegółów! Najlepiej opowie o tym Agnieszka, miłośniczka tańca i kolejna bohaterka projektu Moja Pasja. Czas przygotować aromatyczną kawę i posłuchać opowieści o tym niepowtarzalnym stylu tańca.

Jeden lubi w wolnym czasie zaszyć się w domu pod kocem z herbatą i dobrą lekturą. Drugi wychodzi do parku czy na siłownię, gdy tylko skończy wypełniać obowiązki. Ktoś inny jeszcze przegląda repertuar w pobliskich kinach czy teatrach, by znaleźć rozrywkę nieco lepszą niż wieczorne wiadomości w telewizji. Ja za to, gdy tylko mam wolny wtorek, środę czy weekend, wybieram West Coast Swing.

Taniec zajmuje ważne miejsce w moim życiu od kiedy pamiętam, w różnych formach i z różną intensywnością. Przez wiele lat bardziej interesował mnie taniec solowy niż towarzyski – od hip-hopu przez funk po balet i jazz. Po opuszczeniu zespołu modern jazzowego Optical Flare w roku maturalnym długo szukałam zajęć, które oderwałoby mnie od życia w książkach i skryptach. Z tych najbardziej nietuzinkowych pomysłów mogę wymienić taniec na kole i szarfach – gorąco polecam, jeśli ktoś o artystycznych zapędach ma więcej wolnego czasu na dodatkowe treningi siłowe. West Coast Swing odkryłam przypadkiem, bezrefleksyjnie scrollując facebooka któregoś zimowego wieczoru. Od pierwszych zajęć wiedziałam, że to coś dla mnie. WCS to taniec w parach, którego korzenie sięgają lat 50-tych XX wieku. Związany z Lindy Hopem, jazzem i bluesem, opiera się na zaledwie kilku figurach podstawowych, jednak najważniejszy jest płynny ruch i improwizacja zarówno partnerki, jak i partnera. W ciągu ostatnich lat West ewoluował bardzo dynamicznie, dostosowując się do panujących trendów muzycznych i dzięki temu tańczymy teraz zarówno do popu i r’n’b, jak rocka czy indie. Chociaż początki są trudne, warto wypracować technicznie podstawy, by móc wprowadzać kolejne – często wymyślane na bieżąco – wariacje figur. Tak na marginesie, wiek nie ma znaczenia.

Obecnie regularnie biorę udział w zajęciach dla grupy średniozaawansowanej, zaawansowanej oraz cotygodniowych praktisach organizowanych przez Martę i Piotrka z Sezonu na Westa. Utrzymujemy kontakt z Westies z innych miast Polski, Europy, a nawet zza Oceanu dzięki licznym wydarzeniom zagranicznym, podczas których doskonalimy umiejętności taneczne na warsztatach i całonocnych imprezach, bierzemy udział w zawodach (jack n’ jills, strictly swing) i ogólnie rzecz ujmując – integrujemy się. Każda osoba wnosi w społeczność swój własny, niepowtarzalny styl, co daje szerokie możliwości interpretacji muzyki.

Nie chcę przekonywać, aby każdy koniecznie tego spróbował. Wystarczy obejrzeć kilka filmików na YouTube, by stwierdzić, czy od razu łapię za telefon i zapisuję się na lekcje Westa, czy to jednak nie moje klimaty. Ze swojej strony zachęcam, ale jednocześnie ostrzegam – to uzależnia! 🙂

Agnieszka Orzeł – O sobie nie potrafi opowiedzieć krótko, a jednocześnie uwielbia słuchać historii innych. Lubi zarówno niezwykłość, jak i prostotę i przeciętność – wszędzie jest piękno, trzeba tylko chcieć je dostrzec.

©  Polskie Towarzystwo Studentów Farmacji  2017

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?

Ta strona używa plików cookie. Więcej informacji

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij