Training Development Camp 2019

Training Development Camp lub inaczej Szkoła Trenerów, to pięć dni intensywnych treningów, skupienia oraz zaangażowania. Krótkie noce, długie dni, nowe znajomości i przyjaźnie na całe życie. Początek niezapomnianej przygody.

W tym roku w Warszawie od 10 do 14 kwietnia dziesięciu członków PTSF z sześciu różnych oddziałów rozpoczęło swoją podróż w kierunku zostania trenerem. To właśnie tam każdego dnia Zuzanna Drażba (Trener IPSF) i Maciej Brodowski (Ogólnopolski Koordynator ds. Treningów, Trener EPSA) z pomocą innych trenerów Polskiego Towarzystwa Studentów Farmacji, przedstawiali im nowe niezbędne umiejętności i teorię z zakresu „soft skills”. Pierwszego dnia nasi uczestnicy mieli możliwość zapoznania się i zintegrowania. Otworzyli się przed sobą, dzięki czemu zbudowali sobie bezpieczną przestrzeń do wspólnego rozwoju. Po części mniej oficjalnej dowiedzieli się, kim jest trener i czym różni się trening od warsztatu. Następnie poznali podstawę każdej relacji, którą jest komunikacja. W godzinach popołudniowych zagłębili się w tajemnicę jednego z najważniejszych narzędzi każdego trenera – feedback. Nauczyli się, jak go dawać i o niego prosić, a także dlaczego będzie im niezbędny. Dzień, podobnie jak każdy następny, zakończył się podsumowaniem nowych informacji i dzieleniem się spostrzeżeniami na temat zajęć oraz podejmowanych na nich tematów.



W czwartek czekały na nich improwizacja, facylitacja, leadership i public speaking. W piątek poznali cele treningu, inteligencje emocjonalną, learning styles, a także jak zbudować oraz przeprowadzić trening. W sobotę nauczyli się projektować aktywności, wizualizować, podsumowywać oraz oceniać. Mieli również po raz pierwszy stworzyć swój własny trening. Ostatniego dnia, jak można się domyślić, w końcu mogli pochwalić się zdobytą wiedzą i zaprezentować owoce swojej pracy. Chyba zgodzicie się ze mną, że były to bardzo intensywne dni!

Miałam wielką przyjemność spędzić z nimi jeden dzień i poznać ich osobiście. Ula i Natalia przyjechały z Krakowa, Magda z Bydgoszczy, Michał, Olwia i Martyna z Gdańska, Kasia z Łodzi, Ola z Poznania, a najbliżej, bo z Warszawy – Bartek i Mania. Wszyscy pełni energii, aktywni i interesujący! (Aż łezka w oku zakręciła mi się na wspomnienie mnie z zeszłego roku.) Idealni kandydaci na przyszłych trenerów! Każdy z nich trochę inny, ale razem tworzyli wyjątkowo zgraną grupę. Pomimo zmęczenia, byli bardzo zaangażowani w każde zadanie i jak gąbka chłonęli przekazywaną im wiedzę. Praca z nimi była czystą przyjemnością i odniosłam wrażenie, że obie strony czerpią z tego radość. Z dnia na dzień robiło się coraz ciężej, lecz ich entuzjazm nie opadał, a uśmiech nie schodził z ust. Miewali swoje lepsze, ale również gorsze momenty, jednak cała grupa wzajemnie się wspierała i pomagali sobie przezwyciężyć swoje trudności i lęki. 



Nawet jeśli ktoś pragnie zostać trenerem, nie oznacza to, iż publiczne wystąpienia przestają mu się kojarzyć z pocącymi dłońmi i słowami więznącymi w gardle. Tak samo było z nimi, jednak z każdym kolejnym dniem radzili sobie z tym coraz lepiej, a ich siła tkwiła w więzi, która ich połączyła. Wciąż zachęcali się do podejmowania kolejnych prób i szukali rozwiązań, które mogą pomóc przezwyciężyć kłopoty. Niesamowitym było obserwować, jak z dnia na dzień stają się niemal rodziną. Sama Ula stwierdziła, że już drugiego dnia, czuła się tak, jakby znali się znacznie
dłużej niż te 24h! Oczywiście nie obyło się bez konstruktywnej krytyki, dzięki której mogli się rozwijać, a zagadnienia poruszane podczas pierwszego dnia, tylko pomogły im zrozumieć, jak ważna jest rozmowa na takie tematy, która powinna dodawać skrzydeł, a nie je podcinać. Ich wzajemny feedback pozwalał na dużo szybszy rozwój. Dzięki zbudowanemu zaufaniu, mogli bez obaw dzielić się ze sobą spostrzeżeniami. Martyna także zwróciła uwagę na to, iż niesamowite jest bycie świadkami tak szybkich zmian w swoim podejściu. Wyjawili mi, że chcą sobie wzajemnie pomagać i czują się odpowiedzialną za siebie wspólnotą.



Takie wydarzenie to dla nich wielka okazja. Sama pamiętam swoje TDC sprzed roku. Było to jedno z najważniejszych wydarzeń w moim życiu i jestem pewna, że w ich przypadku było tak samo. Bartek przyjechał z nastawieniem, że chce wyjechać jako zmieniona osoba, o nowym, świeżym i bardziej świadomym spojrzeniu na świat. Tak też się stało. Bycie trenerem otworzy im nowe horyzonty. Pozwoli poznać nowych ludzi – uczestników i współtrenerów. Cały czas będą zdobywać nową wiedzę, szukając materiałów na kolejny trening, czy słuchając o doświadczeniach innych. Tak jak Mania wspomniała – będzie mieć to duży wpływ na ich przyszłą karierę zawodową, a ja mogę jeszcze dodać, że również na sprawy osobiste. Staną się oni bardziej świadomi i autentyczni. Mogłabym tu wymieniać bez końca cechy, którymi będą się charakteryzować, jak np. zapał do pracy, cierpliwość, motywacja, empatia, świadoma komunikacja lub charyzma. Już nie mogę się doczekać, aż każdego dnia będą się stawać lepszą wersją siebie. Zachęcam Was do uczestnictwa w ich treningach albo do zadawania pytań odnośnie tematów z zakresu soft skills, które Was ciekawią. Jeżeli i Wy chcielibyście kiedyś zostać trenerami, to macie ku temu wiele okazji, jak chociażby TDC organizowane przez PTSF, a jeśli rok oczekiwania to za dużo, możecie zaaplikować na TNT (Training New Trainers) – wydarzenie EPSA lub TDC IPSfu i spróbować swoich sił! Przygoda życia czeka na Was.


Relacjonowała: Karolina Wolnik, Trener Polskiego Towarzystwa Studentów Farmacji

©  Polskie Towarzystwo Studentów Farmacji  2019

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?

Ta strona używa plików cookie. Więcej informacji

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij