Wstęp do opieki farmaceutycznej – rozmowa z Piotrem Merksem

5 kwietnia 2017 studenci bydgoskiego oddziału Polskiego Towarzystwa Studentów Farmacji (PTSF) mieli możliwość uczestniczyć w pierwszym spotkaniu z cyklu “Przyszłość farmaceuty” (PF).  PF to spotkania z prelegentami, którzy są w stanie merytorycznie opowiedzieć nam o problemach współczesnej farmacji oraz osobami, które mają wpływ na stan w jakim znajduje się polska farmacja. Wykład pod tytułem “Wstęp do opieki farmaceutycznej” poprowadził magister farmacji, działacz społeczny oraz nauczyciel akademicki Piotr Merks. W rozmowie zastanawiamy się nad realiami panującymi na polskich uczelniach i wyzwaniami jakie czekają na zwolenników rozwoju opieki farmaceutycznej w Polsce.  

Paulina Kruk: Od dłuższego czasu  w Polsce trwa dyskusja na temat opieki farmaceutycznej. Czemu jest tak, że  za granicą rozwiązania te są z dużym powodzeniem stosowane, u  nas natomiast idea ta dopiero raczkuje na uczelniach? Jak zmienić taki stan rzeczy?

Piotr Merks: Mamy program zgodny z wymogami europejskimi, notabene jak wiemy, ze wszystkich krajów europejskich najlepszy jest model w Wielkiej Brytanii, a także modele pokrewne kanadyjski czy australijski. Wywodzi się on ze Stanów  ale Brytyjczycy zrobili to najlepiej. Model kanadyjski jest wypośrodkowanym modelem między angielskim a amerykańskim, z kolei australijski jest bardzo zbliżony do Wielkiej Brytanii. Jeżeli miałbym to oceniać, najlepszym system, kształcenia studentów farmacji również jest ten stosowany w Anglii. Podsumowując najważniejsze jest to , aby zwiększyć ilość godzin opieki, a także znaleźć wykładowców, którzy by się podjęli wykładania farmacji klinicznej. Oznacza to, dodatkowe koszta, aby farmaceuci chcieli do Polski wrócić i tutaj wykładać. Istotne jest też to aby zatrudnić praktyków którzy, tak jak ja spędzili kilkanaście lat za granicą zdobywając doświadczenie, którym będą mogli podzielić ze studentami. Oczywiste jest to, że należy tym ludziom zapłacić , tak aby kształcenie było na odpowiednim poziomie. Niestety uczelnie polskie pod względem finansowym są w stanie opłakanym, a tego typu idee nie są opłacalne. Życie na uczelni w naszym kraju, tak naprawdę, powinno być zarezerwowane dla osób zamożnych. Dla mnie jest to na przykład hobby, natomiast nie jest to moje główne źródło utrzymania. Praktycznie rzecz biorąc należałoby wszystko zmienić. Jakkolwiek brutalnie to nie zabrzmi, nie jest to moim celem aby kogoś straszyć, ale trzeba by było wiele rzeczy wybudować od nowa.

PK: Czyli stawiamy na współpracę międzynarodową? Warto umożliwić studentom wyjazdy, a także wzmocnić kadrę tutaj na miejscu?

PM: To na pewno, tak. Tylko generalnie problem jest taki., że jeśli wyślemy studentów za granicę, super, oni na pewno wiele się nauczą tylko wrócą do Polski i będą tak samo rozczarowani jak ja. Pamiętam, że kiedy wróciłem z Erasmusa, nie chciałem tutaj zostawać bo tu po prostu bo nic się nie dzieje. Farmacja jest w kompletnej stagnacji i powiedziałem sobie, że muszę stąd jak najszybciej wyjechać, na pewno nie jestem od tego, żeby liczyć na kasie. Natomiast ja robiłem w zakresie opieki farmaceutycznej bardzo dużo, wiele rzeczy udało mi się zmienić. Wydaje mi się też, że prowadzę na ten temat wiele ciekawych zajęć. Jak wcześniej  powiedziałem nie może to stanowić mojego głównego źródła utrzymania. Bardzo żałuję, bo uczciwie powiem, że mógłbym w pełni zaangażować się w dydaktykę, i uczyć studentów i robić te zajęcia naprawdę na najwyższym poziomie. Natomiast nie mogę oddać się temu co kocham, czyli nauce, z uwagi na to, że muszę robić też dodatkowe rzeczy, żeby się na tej uczelni utrzymać, żeby po prostu być w stanie utrzymać rodzinę. Proza życia niestety jest tutaj nieubłagana. Z drugiej strony kładziemy duży nacisk na dydaktykę, jednak tak naprawdę jej jakość jest słaba. Opieki farmaceutycznej na polskich uniwersytetach jest bardzo mało. Z uwagi na fakt, że po prostu nie ma komu jej wykładać. Znam wielu świetnych wykładowców, którzy są bardzo cenieni, zdobywają nagrody, z tym,że wynagrodzenia są nieporównywalne. Dzięki temu mogą bardziej zaangażować się w działalność  naukową, pisać książki, mi też by się chciało dać siebie w całości, ale muszę iść do drugiej i trzeciej pracy.  Dodatkowo dydaktyka sama w sobie jest ciężką pracą. Mamy więc te plusy i minusy z perspektywy osoby która, kształci się trochę za granicą, a nawet dużo i widzę jak to wygląda. Pamiętajmy też, że nikomu tak naprawdę nie zależy na tym, żeby cokolwiek zmieniać. Mimo, że dużo się o tym mówi, oznaczałoby to zmianę statusu Quo. Status quo to panująca w Polsce stagnacja w kadrze akademickiej i farmacji, organizacjach itd. Niestety w pewnym wieku stajemy się mniej produktywni, mi zostało jeszcze kilka lat więc przez jakiś czas będę miał jeszcze energię do zmian i robienia fajnych rzeczy, natomiast potem będę już nieproduktywny.  Inna kwestia to przedmioty ścisłe, których spora część jest już nieadekwatna do standardów kształcenia w krajach, gdzie farmaceuta rzeczywiście spełnia swoją rolę.

PK: Rozmawiamy o systemie edukacji, o studentach , o specjalistach z zakresu opieki farmaceutycznej. Zastanawiam się jednak czy pacjenci są świadomi korzyści płynących z wprowadzenia opieki farmaceutycznej, i czy są na takie zmiany gotowi. Niepokojące są w tym kontekście statystyki mówiące o wzroście sprzedaży leków OTC oraz suplementów przez apteki internetowe.

PM: Cieszę się, że o tym wspomniałaś. Po pierwsze Ministerstwu Zdrowia musi zależeć na tym aby terapia była optymalizowana.  Abyśmy leczyli w sposób właściwy – przy zachowaniu określonych standardów, najtaniej ale najskuteczniej. Ważne jest też wprowadzenie farmaceuty, który będzie kontrolował cały proces lub część procesu podawania leków, bo właśnie to służy optymalizacji. Natomiast z uwagi na to, że u nas każdy ma swoje interesy, również różne grupy lobbują pewne rzeczy, lekarze w momencie kiedy farmaceuta kontrolowałby farmakoterapię poczuliby się zagrożeni, byłby to w ich odczuciu zamach na autorytet. Wszystkie te okoliczności sprawiają, że jesteśmy z wielu stron zablokowani. Panują złe systemy wartości wśród środowiska medycznego.

PK: Czy w takim razie powinniśmy inicjować zmiany poprzez uświadamianie pacjentom jak wiele można osiągnąć poprzez opiekę farmaceutyczną?

PM: Tak – z tym, że jest to proces długotrwały. W Anglii na przykład zajęło to co najmniej 20 lat. U nas mamy taki problem, że pacjenci, uważają, że wszystko wiedzą. Niestety ale pacjenci nie mają zaufania do służby zdrowia – ani do lekarzy ani do farmaceutów. Są robione różnego rodzaju badania, natomiast nie dają jednoznacznych wyników. W Bydgoszczy, tutaj pochwalę się – aktualnie robimy aż 16 badań, czy farmaceuta faktycznie jest zawodem zaufania publicznego. Są to badania niezależne, przeprowadzane we współpracy z uczelnią, wyniki będą więc w pełni obiektywne. Wracając natomiast do pacjentów, oni sami dokładnie nie są świadomi swoich potrzeb, to tak naprawdę musi pójść odgórnie. To nie pacjent powinien planować, jak tak apteka będzie wyglądała. Musimy sobie uświadomić, że wszystko zostało już wynalezione – idea opieki powstała 40 lat temu, od 20 lat jest bardzo sprecyzowana, od kilku idzie w zupełnie innym kierunku, i tak naprawdę wszystko jest już gotowe, trzeba to tylko wdrożyć i tyle, bo to jest dobre – po prostu. Czasem też zastanawia mnie to, że u nas wiele mądrych głów myśli nad tym, co już jest zrobione, i tak jak powiedziałem trzeba to tylko zaadaptować we właściwy sposób.

PK: Gdzieś widać już u nas to światełko w tunelu, mamy nowelizację ustawy, niedługo zostaną wprowadzone e-recepty. Czy w związku z tym zmiana pozycji farmaceuty w strukturze własnościowej apteki wpłynie na szybsze wdrożenie opieki farmaceutycznej?

PM: To wszystko zależy. Zależy m.in. od tego czy aptekami będą kierować młodzi ludzie, którzy po pierwsze mają wizję, tego co powinno być. Ja osobiście pracowałem w wielu modelach, łącznie przez 16 lat prawie i wiem jak ma to wyglądać. Nie posiadam apteki i nie patrzę w tym momencie przez pryzmat zysku, tylko patrzę przez pryzmat etyki i tego uznanego wzorcami, o którym rozmawialiśmy – szanowanego farmaceuty, przysięgi FIP. Są pewne międzynarodowe wzorce według których ta opieki farmaceutyczna powinna być realizowana we wszystkich krajach. W niektórych krajach standardy te są wprowadzane i funkcjonują np. Anglia, Kanada czy Stany. W Polsce niestety nikt nie wie, co to jest FIP – 99,9% farmaceutów nie wie, nie ma standardów, bo tak naprawdę z czego mamy korzystać? Z prywatnych baz danych, w których lokowane są produkty lecznicze? Niestety tak to właśnie wygląda. Ciężko jest nawet wymienić portal farmaceutyczny dla studentów, który umożliwiłby w merytoryczny sposób zdobywanie wiedzy. Ja, jako nauczyciel akademicki nie mogę odnosić się do niezweryfikowanych portali jako źródła wiedzy dla moich studentów. To tak jak wygooglowanie jakiegoś hasła. Generalnie rzecz biorąc wiedza, to dla mnie książka która została napisana przez szanownego autora i zatwierdzona przez konsylium specjalistów, posiadających szerokie doświadczenie z wielu pokrewnych ze sobą dziedzin. Dopiero wtedy mogę uznać to za źródło merytoryczne. Na tą chwilę nie mamy rzetelnego źródła, z którego uważam, że studenci powinni korzystać. Niestety jest słabo. Nie mamy kadry, a nawet jeśli ktoś by chciał się temu poświęcić,  tak jak ja na przykład, musiałby robić jeszcze dodatkowe rzeczy i przez to po prostu nie da się dawać z siebie 100 %. Taka jest rzeczywistość i większość nauczycieli akademickich ma takie podejście. Dotyka nas proza życia, a pacjenci…. cóż, żeby wykreować z nimi nić porozumienia potrzebne są lata pracy. Ktoś to musi zrobić, ustawa może wskazać kierunek,  bo sama w sobie jest dość dobrze napisana,  natomiast jest kwestia tego czy farmaceuci udźwigną wyzwanie i nie zmarnują tej szansy. Sam pochodzę z rodziny farmaceutów,  mój ojciec miał 3 apteki i zawsze pamiętam ojca, jak zawsze  pracował na zapleczu, a nie za pierwszym stołem.  To się nie stało wszystko dlatego,  że tak miało być, tylko farmaceuci po prostu zaczęli skupiać się nie na pracy za pierwszym stołem, a zarządzaniu apteka jako firmą. (…) Taki niestety mamy efekt.

PK: Czy jest w takim razie chociaż potencjał na lepsze?

PM: Tak, zdecydowanie jest potencjał.  Natomiast zależy to wszystko od nas, ja nie jestem w stanie rokować za swoich kolegów po fachu. Wiem,  co jak mogę zrobić, organizuje wiele projektów,  dbam o to aby ich jakość była dobra. Natomiast,  żeby wdrażać opiekę musimy przede wszystkim poddawać nasze działania walidacji, wszystko musi być w pewnym standardzie. Dlaczego o tym mówię, są na przykład tacy specjaliści od opieki,  którzy zajmują się rzeczami niezwiązanymi z farmacją, a z inną tematyką. Na siłę próbują przepchnąć tą tematykę ponieważ widzą w tym biznes ale tego nie ma w żadnym standardzie!…  Standardem jest astma, POCHP, nadciśnienie,  leki moczopędne,  leki przeciwzakrzepowe. Natomiast nie ma co wymyślać. Kwestia jest taka, że Polak potrafi i u nas każdy szyje coś pod siebie.  Pytanie czy osoby,  które będą ostatecznie nadawać kształt opiece farmaceutycznej w Polsce będą chciały podążać uznanymi wzorcami,  bo to jest najważniejsze w tej chwili? Druga kwestia jest taka, że jesteśmy dość specyficznym środowiskiem z uwagi na to,  że my w ogóle nie umiemy ze sobą pracować.  Nie umiemy pracować  w zespole.  Dodatkowo istotne jest jaka jest motywacja osób wprowadzających aktualnie zmiany w opiece w Polsce.  Jeśli motywacja to pieniądze, to uważam,  że to wszystko jest przesadzone, z uwagi na to,  że pieniądze to nie wszystko,  są też pewne wartości,  które trzeba przemycać i mam wrażenie,  że to też jest zaburzone.  Liczę na to,  że po tych kilkunastu latach,  podczas których bardzo słabo działo się w farmacji,  będzie to wiadro wody na głowę, chwila refleksji dla naszej profesji, żeby już tego nie stracić.  Jestem przekonany, że niedługo będzie kolejna zmiana,  która będzie odwoływać wszystkie to, które są realizowane.  Z uwagi na to, że  potężne koncerny tylko czekają na to żeby to zagarnąć,  bo Polska jest świetnym rynkiem.  To jest bodajże 3 w Europie rynek,   a Polacy konsumują wyjątkowo dużo leków.  Wynika to z ich braku świadomości i braku autorytetu. Farmaceuta nie jest autorytetem, a powinien być tym,  który powie: „hola Amigo! Stop,  nie bierz tego,  bo to jest złe” .  Z kolei lekarze kojarzą się wielu, z osobami,  które dostają pewne profity za przepisywanie określonych specyfików.  Tutaj też powraca kwestia standardów i brak dobrej praktyki przepisywania. To jest wszystko przygotowane,  tylko wszyscy boją się zmian. Problemy te można rozwiązać, pytanie czy jest do tego dobra wola i kto ma w tym interes? Jest dużo do zrobienia,  kwestia jaki mamy kręgosłup moralny i co byśmy chcieli zrobić.  jeśli chodzi o mnie, dokładnie  wiem. Mam jeden projekt i ma on duże szanse finansowania.  Myślę,  że jestem takim pomostem pomiędzy światem nauki, a światem biznesu.  Znam oczekiwania jednych i znam oczekiwania drugich.  Gdybyśmy skierowali się do modelu teoretycznego,  czyli ludzi którzy są oderwani od realiów,  tzw 100% naukowcy – oni nie zawsze rozumieją jak przepływają fundusze.  W tym przypadku – finansowanie  opieki jest niezbędne – musimy zrobić to na określonym poziomie tak aby zwiększyć  szansę jej  wprowadzenia,  bez tego nikt tą się  ideą nie zainteresuje. Inicjatywa musi wyjść przy aprobacie tych najważniejszych organów,  tych,  którzy ciągną za sznureczki.  Jeśli nie będzie aprobaty modelu to zapomnijmy. Ustawa jest pierwszym krokiem i coś już się zaczęło dziać,  natomiast życie pokaże jak to będzie.  

PK: Reasumując budujemy autorytet, współpracujemy i zastanawiamy się czy efekty naszej pracy są takie jakie chcemy osiągnąć.  Bardzo dziękuję za rozmowę!

PM: Również dziękuje!

Opracowanie: Paulina Kruk

©  Polskie Towarzystwo Studentów Farmacji  2017

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?

Ta strona używa plików cookie. Więcej informacji

Nasza strona internetowa używa plików cookies (tzw. ciasteczka) w celach statystycznych, reklamowych oraz funkcjonalnych. Dzięki nim możemy indywidualnie dostosować stronę do twoich potrzeb. Każdy może zaakceptować pliki cookies albo ma możliwość wyłączenia ich w przeglądarce, dzięki czemu nie będą zbierane żadne informacje.

Zamknij