“Ile sam(a) dasz od siebie tej organizacji, tyle dostaniesz w zamian, a nawet i więcej” – 5 minut z Filipem Klocem

Filip Kloc

Magister farmacji, absolwent Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. W czasie studiów był mocno zaangażowany w działalność PTSF. Pełnił funkcję zarówno w swoim oddziale lokalnym, jak i również w Zarządzie Głównym organizacji jako Wiceprzewodniczący ds. PR.


Już pod koniec stażu rozpoczął swoją przygodę z działem pharmacovigilance w firmie Pfizer, gdzie zajmował się raportami działań niepożądanych leków, które znajdują się na rynku europejskim.

Po ponad roku pracy jako specjalista przeszedł do Moderny, gdzie aktualnie pracuje jako specjalista ds. pharmacovigilance w dziale bezpieczeństwa badań klinicznych.

 Co do zainteresowań — interesuje się astrofizyką i sportem, a w wolnym czasie robi pizzę.


Na którym roku studiów rozpocząłeś swoją przygodę z PTSF-em? Jakie na starcie miałeś oczekiwania wobec tej organizacji?

Zacząłem swoją przygodę z PTSF-em końcem drugiego roku studiów. Co do oczekiwań, nie miałem za wiele, bo wtedy też PTSF dopiero startował na mojej uczelni. Głównym powodem, dla którego dołączyłem do organizacji, była możliwość wyjazdu na I Kongres PTSF w Lublinie.


Jak na początku wyglądała Twoja aktywność? Opowiedz nieco o drodze, jaką przeszedłeś w PTSF-ie. 

Swoją aktywność już rozpocząłem na wakacjach między drugim a trzecim rokiem. Pierwsze kroki w PTSFie skierowałem do szeroko pojętej promocji. Zacząłem tworzyć filmy promujące akcje, wspierałem naszą twórczość na YouTube przy okazji produkcji filmów edukacyjnych, jak również angażowałem się w akcje edukacyjne i charytatywne. Mierzalne efekty mojej pracy zmotywowały mnie do podjęcia się roli koordynatora ds. promocji Catch the skills oraz Wigilii PTSF, ponieważ oba te wydarzenia odbywały się w Sosnowcu. Następny rok i kolejne lata mojej działalności to branie na siebie więcej odpowiedzialności, ale przez to większego rozwoju — od Zarządu Lokalnego, gdzie pełniłem funkcję wiceprzewodniczącego ds. wewnętrznych, następnie przewodniczącego PTSF Oddział Sosnowiec, aż po zakończenie swojej aktywności jako Wiceprzewodniczący ds. PR w Zarządzie Głównym.


Które wydarzenie PTSF wspominasz najlepiej i dlaczego?

Myślę, że spośród wszystkich wydarzeń chciałbym wyróżnić jedno, a zasadniczo dwa. Mianowicie mój pierwszy i ostatni kongres, które oba odbyły się w Lublinie. Z uwagi na bardzo sentymentalny wydźwięk, gdyż na pierwszym kongresie byłem jeszcze początkującym studentem, który dopiero co dołączył do stowarzyszenia. Na ostatnim zaś byłem już pełnoprawnym magistrem farmacji, który oddaje stery organizacji swoim młodszym koleżankom i kolegom.


Czy angażowałeś się w aktywności międzynarodowe, np. Student Exchange Programme? Co sądzisz o uczestnictwie w takich projektach? 

Jednym z bardzo istotnych atutów bycia członkiem PTSF jest możliwość udziału w projektach międzynarodowych. Od początku wiedziałem, że chce skorzystać z tego i faktycznie się udało, bo wyjechałem w ramach SEP-u na Tajwan. Poza tym uczestniczyłem też w Twinnecie, zarówno jako osoba wyjeżdżająca, jak i przyjmująca gości z zagranicy. Te doświadczenia zdecydowanie polecam każdemu, kto chce sprawdzić swoje zdolności językowe, jak i poznać perspektywę studentów farmacji z wszystkich krańców świata.


Wyobraź sobie, że masz na plecach plecak z napisem PTSF. Wymień 3 “rzeczy”, które dała Ci nasza organizacja i które zabrałeś w dalszą życiową drogę.

Na pewno ta organizacja dała mi bagaż doświadczeń — w głównej mierze tych pozytywnych, ale nie obyło się bez stresu nerwów i gonieniu deadline’ów. Każdy z tych doświadczeń w pewien sposób ukształcił moje postrzeganie pracy w zawodzie, jak i działania w zespole. Drugi element to na pewno umiejętności i narzędzia przydatne w pracy: zarządzanie zespołem, crisis management czy też organizacja pracy to podstawowe elementy wyposażenia, które możesz dostać, kończąc swoją działalność. Jednak przede wszystkim najlepsza “rzeczą” jaką dał mi PTSF to przyjaźnie i znajomości z ludźmi z całej Polski, które przetrwały koniec studiów i nadal są utrzymywane, choćby dlatego warto dołączyć do organizacji, bo taka rzeczy jak przyjaźń jest warta całego zaangażowania.


Jaką radę dałbyś naszym nowym Członkom, którzy dołączyli w tym roku do organizacji?

Najważniejsza rada, jaką sam otrzymałem i dzielę się z każdym: ile sam(a) dasz od siebie tej organizacji, tyle dostaniesz w zamian, a nawet i więcej moim zdaniem.


Rozmawiała Klaudia Okońska


Przeczytaj rozmowę z innym Alumnem PTSF – Piotrem Guzym.

©  Polskie Towarzystwo Studentów Farmacji  2024

Zaloguj się używając swojego loginu i hasła

Nie pamiętasz hasła ?